Ostatnia wycena
2012-05-15

MCI Gandalf Aktywnej Alokacji A
1 004,73

MCI Gandalf Aktywnej Alokacji B
1 008,25
Wartość aktywów netto: 17 302 721,51 zł

2 listopada 2009 r.


Niniejszym komentarzem rozpoczynamy omawianie wydarzeń na rynkach kapitałowych oraz dokonań zarządzających funduszem Gandalf.



Jak już deklarowałem wcześniej, strategia inwestycyjna funduszu Gandalf jest rozwinięciem i zastosowaniem zasad, którym jesteśmy wierni od początku naszej obecności na rynku kapitałowym, czyli już od prawie dziewiętnastu lat. Przez ten czas, osiągane przez nas wyniki inwestycyjne potwierdziły skuteczność naszego podejścia. Niestety, zdarzały się okresy w których rynki zachowywały się w sposób dla nas zaskakujący i powodujący wątpliwości co do słuszności naszych decyzji. Dla każdej strategii inwestycyjnej, takie okresy są czasem próby. Łatwo wtedy porzucić konsekwencję i próbować poszukiwać innych metod. Wydaje się, że ostatnie kilka miesięcy jest takim właśnie okresem.

W skrócie można powiedzieć, że w oparciu o analizę fundamentalną, szczególnie całych rynków, staramy się określić trendy długoterminowe, a następnie posiłkując się szeroko pojętymi metodami analizy technicznej, wychwycić punkty zwrotne i zająć w nich pozycje pozwalające osiągać zyski zgodnie z nowo tworzącym się trendem. Podczas każdego takiego podejścia, zabezpieczamy zajmowane pozycje zleceniami „stop loss”. Powoduje to powstawanie małych strat w przypadku rozwoju sytuacji w kierunku sprzecznym z zajętą przez nas pozycją, ale zabezpiecza przed powstaniem strat dużych.

Uważamy, że w połowie 2007 roku, na światowych rynkach akcji rozpoczęła się największa od siedemdziesięciu lat bessa. Ma ona swoje źródło w nadmiernej, napędzanej kredytem konsumpcji w najbardziej rozwiniętych krajach świata. Zakończy się ona w momencie, kiedy powstaną warunki do rozpoczęcia nowego, długoletniego okresu wzrostu gospodarczego. Nastąpi to w momencie, kiedy źródła kryzysu zostaną usunięte, szczególnie z gospodarki USA. Na razie działania tamtejszego rządu zmierzają w przeciwną stronę, tworząc nowe, jeszcze trudniejsze do rozwiązania problemy. Drugim możliwym scenariuszem jest przeniesienie się centrów światowej gospodarki do krajów takich jak Chiny, Brazylia czy Indie. Ten proces już trwa, ale na jego efekty trzeba będzie czekać długie lata, a może raczej dziesięciolecia.

W każdym trendzie występują silne korekty o przeciwnym kierunku. Niektóre z nich są na tyle duże, że stwarzają dobre możliwości inwestycyjne. Taka sytuacja wystąpiła na początku roku. Okazało się, że dyskontowanego przez rynki końca świata na razie nie będzie. W okresie luty, marzec, prezentowałem w moich wystąpieniach publicznych bardzo duży optymizm, szczególnie w odniesieniu do polskiej gospodarki. Czas pokazał, że ten optymizm był w pełni uzasadniony. Jednak od połowy roku, w naszej opinii rynki zaczęły być przesadnie optymistyczne, dyskontując z kolei szybki powrót gospodarek na ścieżkę gwałtownego wzrostu. W tym momencie nastąpił start działalności funduszu Gandalf. Uznaliśmy, że jest już za późno na dołączanie się do pędzącego pociągu. Kupowanie podczas trwającego bez większych korekt trendu wzrostowego było według nas obarczone zbyt wysokim ryzykiem.  Skupiliśmy się za to na poszukiwaniu momentu w którym rynki otrzeźwieją i zdadzą sobie sprawę z powagi rzeczywistej sytuacji. Kilkakrotnie zajmowaliśmy krótkie pozycje na różnych rynkach poszukując początku nowego trendu spadkowego. Jednak za każdym razem rynek pokazywał, że to jeszcze nie tym razem. Z drugiej strony, już od kilku miesięcy, kolejne zwyżki są coraz słabsze, sugerując że moment przesilenia może nastąpić w każdej chwili. Jedyną naszą inwestycją w tym okresie po długiej stronie rynku była inwestycja w złoto i srebro. Jednak zyski z niej nie wystarczyły na zniwelowanie strat z innych transakcji.

Wydarzenia ostatniego tygodnia (26-30.10) skłoniły nas ponownie do oczekiwania rychłych a dużych spadków. W ostatni czwartek ujrzeliśmy dobre dane dotyczące wzrostu gospodarczego w USA. Reakcja na nie mogła być dla wielu inwestorów zaskoczeniem – optymizmu starczyło na jedną sesję, po której spadki wróciły z jeszcze większą siłą. Ale może nie ma się co dziwić. Ostatecznie w oczekiwaniu na takie dane rynki rosły przez ostatnie osiem miesięcy. A i bliższe przyjrzenie się tym danym skłania do ostrożności. Wzrost miał miejsce głównie na skutek gigantycznych programów stymulujących, a ich koszty były niewspółmierne do uzyskanych efektów. Inwestorzy już zaczynają sobie zadawać pytanie, kto i kiedy będzie musiał za to zapłacić. Zresztą, coraz głośniej mówi się o błędach popełnionych w walce z kryzysem. W tej chwili coraz powszechniejsza staje się świadomość, że pieniądze podatników przekazane największym amerykańskim bankom są przeznaczane na ogólnoświatową spekulację giełdową, a nie na wsparcie gospodarki.

Pomimo tego, że sytuacja zaczyna się rozwijać zgodnie z naszymi prognozami, nie popadamy w euforię. Ożywienie gospodarcze na świecie, pomimo, że kosztowne i nietrwałe jednak ma miejsce i trudno w tej chwili stwierdzić czy zostało już w całości zdyskontowane. Nie można wykluczyć, że obecne spadki nie są początkiem nowego trendu, a jedynie korektą wspomnianych ośmiomiesięcznych wzrostów. Czas i rynek pokażą, a nam pozostaje uważne monitorowanie zajętych pozycji.


Robert Nejman


← wstecz

Dodano: 02.11.2009 13:21:07 Ostatnio aktualizowany: 02.11.2009 13:21:07